Migawka z galerii

img_1274223279_405_sm.jpg

 

Auschwitz-Birkenau


Współpraca Liceum im. ks. Stanisława Konarskiego z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 11 grudnia 2017 21:07

Współpraca Liceum im. ks. Stanisława Konarskiego z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau

LO im. ks. St. Konarskiego od zawsze współpracowało z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, bowiem wśród uczniów tematyka obozowa cieszyła się i cieszy dużym zainteresowaniem. Współpraca odbywa się na wielu płaszczyznach. To przede wszystkim oprowadzenie młodzieży po terenie byłego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady, jej uczestnictwo w seminariach i sesjach naukowych, spotkania z byłymi więźniami oraz pracownikami naukowymi. Tak liczna obecność naszej młodzieży podczas doniosłych uroczystości, jakie odbywają się w Miejscu Pamięci jest możliwa dzięki podpisanej w roku 2013 umowie o współpracy pomiędzy dwoma instytucjami.
Jednym z wydarzeń, jakie wielkimi zgłoskami zapisało się w historii Liceum Konarskiego była 64. rocznica wyzwolenia Auschwitz, której główna ceremonia odbyła się na terenie szkoły. Podczas uroczystości byli więźniowie Auschwitz przekazali na ręce młodzieży swoje przesłania.
To już wieloletnia tradycja, że uczniowie z naszej szkoły angażują się w przygotowanie rocznic Wyzwolenia Obozu Koncentracyjnego i Zagłady. Ich pełna poświęceń i angażowania praca każdorazowo doceniana jest w Muzeum.
Opiekę nad wolontariuszami sprawują od 10 lat nauczycielki Bogumiła Bugajska i Marta Królikowska- Hardek, których praca w roku 2013 została uhonorowywana nagrodą Dyrektora muzeum „Gdyby zabrakło dziesięciu”. Wyróżnienie to przyznawane jest wolontariuszom wspierającym Miejsce Pamięci.

 
Informacje PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 listopada 2017 21:54

64. rocznica wyzwolenia Auschwitz

LO im. ks. St. Konarskiego od zawsze współpracowało z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, bowiem wśród uczniów tematyka obozowa cieszyła się i cieszy dużym zainteresowaniem. Współpraca odbywa się na wielu płaszczyznach. To przede wszystkim oprowadzenie młodzieży po terenie byłego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady, jej uczestnictwo w seminariach i sesjach naukowych, spotkania z byłymi więźniami oraz pracownikami naukowymi. Tak liczna obecność naszej młodzieży podczas doniosłych uroczystości, jakie odbywają się w Miejscu Pamięci jest możliwa dzięki podpisanej w roku 2013 umowie o współpracy pomiędzy dwoma instytucjami.
Jednym z wydarzeń, jakie wielkimi zgłoskami zapisało się w historii Liceum Konarskiego była 64. rocznica wyzwolenia Auschwitz, której główna ceremonia odbyła się na terenie szkoły. Podczas uroczystości byli więźniowie Auschwitz przekazali na ręce młodzieży swoje przesłania.


3. Przemówienie dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

,,Czyż nie czujemy tego słabego powiewu,
którym oddychali wczorajsi ludzie?
Czyż głosy, które słyszymy,
nie niosą ze sobą echa głosów,
które już wygasły?,,

To pytanie postawił wiosna 1940 roku,
uciekający przed nazistami Walter Benjamin.
Nie mógł wówczas wiedzieć,
że wiele kilometrów na Wschód,
Niemcy właśnie tworzą Auschwitz.

Niedługo potem umarł.
Lecz jego pytanie echem powraca
i głos jego brzmi. Może nawet głośniej.

Czyż głosy, które słyszymy,
Nie niosą ze sobą echa głosów,
Które już wygasły?

Tak wiele głosów przetrwało
i ich słowa do nas dotarły.
I przyniosły nam echo głosów,
które wygasły tutaj. W Auschwitz.
Więc czemu,
z niedowierzaniem, wciąż powtarzamy:
Niemożliwe,
Niewiarygodne,
Niewyobrażalne,
Niewysławialne,
Nieludzkie.

Zbyt łatwe to negocjacje.

,,Ziemio nie kryj mojej krwi, iżby krzyk mój nie ustawał.,,
Co się dziś stało z tym krzykiem?
Ziemia go skryła, czy my zamilkliśmy?

Dziś zwłaszcza,
zdobądźmy się na odwagę.
Zobaczmy, jacy jesteśmy.
My, którzy tu przyszliśmy.
Wszyscy.
Reprezentujemy państwa, rządy, organizacje.
Lub samych siebie.

Dziś nasze głosy poniosą echa tamtych głosów.
A jeśli ich nie poniesiemy,
to dla nas będzie, Boże jedyny,
byśmy ze wstydu całkowicie zamilkli.




10. Przemówienie Tadeusza Smreczyńskiego
Spotkania w kolejną rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau są wyrazem pamięci o ofiarach jednej z największych zbrodni w dziejach dokonanej w jednym miejscu, w tak krótkim czasie. Ponad trzy miesiące jeszcze trwała gehenna więźniów w innych obozach i w trakcie transportów ewakuacyjnych przed nadciągającymi frontami wojny.
Była zima, ostry mróz, wielu więźniów wycieńczonych trudami padło na drodze, gdzie byli zabijani przez SS-manów, a ich groby pozostały na szklaku wędrówki ku śmierci.
Dla mnie i kolegów przywiezionych z Mysłowic 26 maja 1944 roku dzień pierwszy miał być dniem ostatnim nowego życia. Gdy od świtu do zmroku staliśmy pod Ścianą Śmierci w bloku 11, działał Standgericht, przed który byliśmy kolejno wzywani. Nie mieliśmy wątpliwości, jaki będzie wyrok. Około 170 osób sądzonych w tym dniu zginęło w komorze gazowej. Kilkunastu młodych, zdolnych, zdolnych do ciężkiej pracy, pozostało w obozie. Wśród nich byłem i ja.
Ostatni dzień, 4 lipca 1944 roku, to marsz tysiąca więźniów do Birkenau. Z mostu nad torami zobaczyliśmy rozległe skupisko baraków, otoczonych drutami kolczastymi z dużymi wieżami strażniczymi i bramą, przez którą wjeżdżały pociągi z wagonami towarowymi, przywożącymi z całej podbitej Europy głównie rodziny narodowości żydowskiej. W tym miejscu zagłady czekały komory gazowe, krematoria i stosy. Dantejskie sceny, przerażeni ludzie i krzyk dzieci popędzanych przez SS, selekcja przybyłych, rozdzielanie rodzin, bicie i marsz do komór gazowych. Wiedza, jaką posiadaliśmy, zbliżając się do Birkenau, budziła w nas niepokój. Na nas czekał pociąg towarowy. Stłoczeni w wagonach, wyruszyliśmy w drogę do KL Mauthausen.
Uniknęliśmy śmierci w Auschwitz-Birkenau, nie znaliśmy przyszłości. Więźniowie, którzy przeżyli w obozach koncentracyjnych, zawdzięczają swój los zwycięstwu Sprzymierzonych nad III Rzeszą, która do końca potrzebowała nas do pracy w fabrykach, kopalniach, przy naprawie uszkodzonych linii kolejowych i usuwaniu gruzów po bombardowaniu miast.
Nadzieja, że wiedza o tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w XX wieku, zdołała zapobiec dramatycznemu narastaniu nienawiści i przemocy, nieprzerwanie przetaczającej się przez kraje naszego globu i dokona pozytywnej przemiany. Aby przerwać pasmo zbrodni, niezbędne są działania mające na celu zapobieganie łamaniu elementarnych praw i przestrzeganie międzynarodowych zasad współżycia.




14. Przesłanie Augusta Kowalczyka

Kiedyś
Nie wiedziałem o tym
Że moje miejsce na ziemi
Nie w cieniu domowych lip
Nie w cieple czterech ścian
Nie wśród tych, co się śmieją
Nie z tymi, co po drodze
Do miłości, nadziei i wiary
Budują kościoły własnych marzeń
Nie w kraju bezpiecznym koni na biegunach
Pachnącej bułki z jarmarku
Dowiedziałem się przecież
Że moje miejsce na ziemi
Oplecione cierniowa korona
Podtrzymują białe palce słupów
Druciane żyły przenika
Fala elektrycznego prądu
(teraz już nie, ale kiedyś)
i dlatego
jeśli znów zstępuję
w ten krąg kolczasty
ogarnia mnie-
links… links…
Mützen ab…
Augen rechts…
Im Lager Auschwitz war ich zwar..
a wreszcie to ostateczne
jesteś przypisany
należysz do tej ziemi
do tych kamieni
Uciekłem wtedy
Przed runiczną magią dwóch liter SS
Przed ciekawością martwych oczodołów
Ale została moja PAMIĘĆ
I wracam
Bo przynależę Tu
Do mojego miejsca
Na ziemi
Dlatego żyję
Z tym miastem
Oświęcim




11_Przesłanie Pana Edwarda Paczkowskiego

To było letnia porą. Na dwudziestym piątym bloku był magazyn chleba. Wieczorem, krótko przed apelem, kiedy więźniowie schodzili się do obozu, inni więźniowie rzucali chleb przez okno i krzyczeli: hundert, hundert. Raz nie trafili do okna i chleb upadł. Chwyciłem ten bochenek i uciekłem. A jeden z więźniów za mną. Gonił mnie. Złapał mnie i chciał zaprowadzić do esesmana. Całowałem jego ręce żeby mnie puścił, ale tego nie zrobił. Mówił, że się boi, bo esesman widział, jak mnie złapał. W końcu doprowadził mnie do esesmana. Odebrano ode mnie chleb, a esesman wyciągnął pistolet i kazał mi tańczyć. Strzelał pomiędzy moje nogi. Pamiętam. Daje słowo honoru. Strzelił mi w palec u nogi. Popłakałem się, bo bardzo mnie bolało. Rana zagoiła się dopiero po miesiącu. Musiałem z kulawa noga iść do pracy. Lagerkapo przydzielił mi zamiatanie ulicy. Dał mi taczki i dużą miotłę. Pewnego dnia, przed jedenastym blokiem, otworzyła się brama i wjechał samochód pancerny. Po jakimś czasie usłyszałem strzały. Patrzę krew płynie. Rozstrzelali więźniów. Okropny widok. Wziąłem miotłę i zamiatałem te ludzka krew do rynsztoka. Przepraszam już nie mogę…

Pamiętam to. Teraz mi się przypomniało. Otworzył okna, a ja tam stałem i rozmawiałem z nim, z moim bratem Mój brat, którego w 1944 roku zabrali do komory gazowej. 1944 rok. Tak, teraz mi się przypomniało. Mojego brata zagazowali. Hitlerowcy. Jezu kochany…
Trzy siostry, moja mama, tata, przywiezieni tutaj z Tomaszowa mazowieckiego do Auschwitz, do Birkenau. Zostali straceni prawdopodobnie w 1944 roku. Razem z innymi Romami.
A gdy przyszło wyzwolenie, to ja się nocami zrywałem. Przez rok zrywałem się nocami. I krzyczałem: nie! nie! nie! I po polsku, i po niemiecku krzyczałem: nie! nie! nie bij mnie! nie bij mnie! Krzyczałem: nich schlagen! nich schlagen! Przez rok czasu się zrywałem ze snu. Pamiętam to. Pamiętam. Zrywałem się nocami. A jak się zrywałem, to niekiedy się popłakałem…




8. Przemówienie Zofii Posmysz
„Ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo”
napisał w „Przesłaniu Pana Cogito” Zbigniew Herbert. To, że mogę, że możemy my, ocaleni z hekatomby, iść za głosem, zawdzięczamy istnieniu i działaniu takich instytucji jak: Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży, Centrum Dialogu i Modlitwy. Cześć ich pracy.
27 stycznia 64 lata temu przestał istnieć twór w dziejach ludzkości z niczym nie porównywalny- Auschwitz-Birkenau. Obozowa pieśń mówiła, że tu(cytuję) „brat spodlony gnębi swego brata”, a ja, gdy nawiedzają mnie wspomnienia tego miejsca, myślę o ludziach, których uczynki, nawet nie heroiczne, jak podtrzymanie w marszu, przyniesienie kubka wody na rewir, a czasem choćby tylko słowa „wytrzymaj, już niedługo”, pomagały trwać i przetrwać. Ze względu na ograniczenie w czasie wspomnę tylko człowieka, który bezpośrednio w sensie fizycznym uratował mi Zycie.
To był grudzień 1942 roku. Zachorowałam na tyfus plamisty i znalazłam się na rewirze. 27 blok to była umieralnia- lekarstw żadnych, płynu pół litra na dobę, a gorączka sięgała czterdziestu stopni. Póki byłam przytomna, zdrapywałam szron z zamarzniętej szyby i ssałam palce.
Tymczasem na rewirze pojawiło się komando lekarzy-więźniów, którzy mieli pomóc w jego organizacji. Starszy z dwóch, którzy trafili na mój blok, nie krył zdumienia, że przemogłam tak wysoką gorączkę. „Teraz musisz jeść, dużo jeść, żeby nabrać sił”- powiedział. Oczywiście, że jadłam, zjadałam nawet to, co pozostawiały umierające. No i pojawiła się biegunka równie śmiertelna jak tyfus. Po dwóch dniach byłam tak słaba, że nie mogłam unieść ręki. To była zapowiedź końca. Przed odmarszem lekarz podszedł do koi i powiedział: „Przetrzymaj do rana, przyniosę ci lekarstwo, będziesz zdrowa”. Te noc mogę porównać tylko do nocy skazańca czekającego na egzekucję albo ułaskawienie. Słyszałam jeszcze gong na apel, gwizdki, po czym już nic. I wreszcie… ucisk palców na nadgarstku i słowa: „Otwórz usta, dostaniesz krople. Nie dałaś się tyfusowi, nie damy cię durchfalowi”.
Te krople, to było podobno opium. Po trzech dniach zażywania biegunka ustała. Byłam uratowana. A mój uzdrowiciel? Byłam jeszcze na rewirze, kiedy komando lekarzy przyszło na FKL bez niego. Podczas rewizji na bramie znaleziono przy nim leki. Został skazany na chłostę i dziesięć dni sztejbunkra. Te lekarstwa, które przenosił on i zapewne jego koledzy z komanda lekarzy, pochodziły nie tylko zza drutów dostarczane przez ruch oporu, ale były również wykradane z SS-lazaretu. Nie wiedziałam, co się stało z doktorem Mąkowskim (bo tak się nazywał), czy przeżył. Dopiero w latach siedemdziesiątych, od spotkanej przypadkiem byłej więźniarki i pielęgniarki na rewirze usłyszałam, że pracuje w jednym ze szczecińskich szpitali. W liście, który jakiś czas po tym od niej otrzymałam, było takie zdanie: „Gdy mu opowiedziałam o spotkaniu z tobą i o tym, jak wspominałaś jego krople, które cię uratowały, powiedział, że sobie nie przypomina. Możesz to pojąć? Nie pamiętać, że się komuś podarowało życie?”
Owszem mogłam pojąc. Nie byłam przecież jedyna obdarowaną
Pozwoliłam sobie opowiedzieć Państwu tę historię, bardzo osobistą, Bay w tym dniu szczególnym, gdy wracamy myślą do tamtego czasu i świata zbrodni, oddać hołd tym, którzy zbrodni się przeciwstawili, dzięki którym słowo człowieczeństwo nie jest tylko pustym dźwiękiem, że- trawestując słowa Juliusz Słowackiego- będzie trwać przez pokolenia w swoim najgłębszym sensie.
Bardzo Państwu dziękuję za uwagę.




12 Przemówienie Bronisławy Horowitz-Karakulskiej
Szanowni Państwo!

Przyjechałam na dzisiejsza uroczystość na prośbę dyrekcji państwowego Muzeum Auschwitz- Birkenau w Oświęcimiu. Niestety wszelkiego tego typu spotkania i rozmowy na temat Holokaustu powodują u mnie od lat ogromna traumę, która i Państwa również dotyczy. Każdy z nas wie, jakie to wszystko było dramatyczne i niewiadome, czy dożyje się następnego dnia. Byłam wówczas małą dziewczynką i może nie wszystko do mnie docierało, ale wiem, co przeżyli moi Rodzice i pozostała Rodzina, której w większości już nie mam.

Sądzę, że ta nieliczna grupa osób, które doczekały dzisiejszej uroczystości – uświadomi potomnym, że to się już nigdy nie powinno powtórzyć. Każdy okres życia ma swoje problemy i potrzeby i ja myślałam, że to wszystko jest na szczęście poza mną. Tak niestety nie jest. Wciąż się wraca do przeszłości i należy o tym mówić dla potomnych. Z jakim skutkiem – zobaczymy. Gdyby nie to, że w czasie tych paru tygodni pobytu tutaj w Auschwitz uratowano mnie i nie spłonęłam w krematorium – zawdzięczam przeznaczeniu, w które bardzo wierzę. Fakt, że żyję – zawdzięczam Oskarowi Szindlerowi i Jego możliwościom wyciągnięcia mnie stąd z 300-toma kobietami do obozu w Brunnlitz.

Byłam w Getcie Krakowskim, w obozie w Płaszowie, pracowałam przy ul. Lipowej i w szczotkarki i bardzo to wszystko dobrze pamiętam. Do czasu rozpoczęcia realizacji filmu Stevena Spielberga, a wcześniej 10 lat wstecz, kiedy zbierał materiał na książkę Thomas Kaneally, w ogóle nie wracałam do tych spraw okupacyjnych. Musiałam się uczyć, gdyż miałam 7 lat, jak zaczęła się wojna i byłam kompletną analfabetką. Uważałam, że pewien etap swego życia mam już za sobą i należy iść naprzód. Wyszłam za mąż, urodziłam (o dziwo) wspaniałą i zdrową córkę i cieszyłam się każdym dniem wolności…

Nie można się zadręczać przeszłością, ale mnie nie bardzo się to udało. Od momentu rozpoczęcia realizacji filmu stale byłam nagabywana o napisanie książki, rozmowy, wywiady itp., itp.

Mam piękny, kobiecy zawód, który uprawiam od ponad 50-ciu lat, i tak się podziwiam, że mogę mieć normalny kontakt z ludźmi i z nimi pracować!

Chociaż wszyscy pamiętamy i pamiętac będziemy do śmierci to, co nas spotkało – nie wolno zapomnieć, ale trzeba żyć nadal!




9_ Przemówienie Jacoba Silbersteina

1 września 1939 roku Niemcy napadli na Polskę. Do mojego Rypina nie było daleko. Następnego dnia po zajęciu miasta mieli już adresy polskiej inteligencji. Wszystkich aresztowali, Ania jeden z nich nie wyszedł już na wolność. Sąsiad mojej rodziny był nauczycielem szkoły powszechnej, nazywał się Czubaty. Jego też zabrali i już nie wrócił więcej. Po kolejnych dwu, trzech dniach aresztowali około 20 Żydów. Pamiętam niektóre imiona: Kleinitz, Kalman, Kohn. Z tych wszystkich Żydów nie wrócił nikt poza Kohnem. Wypuścili go, aby zebrał okup- kontrybucje w wysokości 100 000 Marek. Kiedy udało się zebrać żądaną kwotę, Niemcy zaczęli domagać się kolejnych 50 000. Grozili Kohnowi zabiciem jego rodziny, gdyby ona sam próbował ucieczki. Pojawiały się kolejne zarządzenia władz okupacyjnych. W jednym z nich rozkazali stawić się wszystkim Żydom w wieku powyżej 12 roku życia w dzielnicy Piaski. Co tam z nami Ci bandyci wyprawiali, to nie do opisania. Pałkami nas bili i krzyczeli: „Hunie nach Hause!” To bicie i poniżanie trwało 4 godziny. Wydawało mi się to takie straszne, nie wiedziałem, nie przeczuwałem, że to tylko malutki wstęp. Rypin stał się wymarłym miastem. Nie było widać ani Żydów ani Polaków. Siedzieliśmy zamknięci w mieszkaniach.
Wprowadzano kolejne zakazy. Aż nasz sklep został skonfiskowany: Ladenbeschlagnahme. Tylko dzięki podwójnym kluczom do sklepu i wielkiej odwadze udało się nam wykraść z własnego zakładu przyrządy i narzędzia zegarmistrzowskie. W październiku 1939 roku moja rodzina: mamusia i tatuś a także czworo mojego rodzeństwa zostaliśmy wraz z innymi Żydami wysiedleni do Mławy. Mój kuzyn Kohn został przeniesiony razem z nami. Początkowo dostaliśmy nawet ładny pokoik. Jednak po zamknięciu getta działy się na jego terenie straszne rzeczy. Moja siedmioosobowa rodzina i jeszcze druga czteroosobowa familia zostaliśmy zakwaterowani w pomieszczeniu na poddaszu na powierzchni około 15 metrów kwadratowych. Na głównym placu getta wzniesiona została szubienica. Na niej prawie codziennie dochodziło do egzekucji. Ciał powieszonych nie zdejmowano i wisiały tak aż do następnej egzekucji.
Pod koniec 1941 roku lub na początku 1942 Niemcy wybrali 100 zakładników. Także mojego kuzyna Josepha Kohna. Pozostali w getcie starali się wykupić za jeszcze raz zebrane kosztowności i ozdoby nieszczęśników. Niemcy zgodzili się na wydanie tylko 50 starszych wiekiem osób spośród setki zakładników. W tej grupie nie było mojego kuzyna. Nazajutrz utworzona została specjalna grupa- komando. Ich zadaniem było wykopanie dołu. Wszystkich nas- Żydów z getta wygnano za miasto i pognano w kierunku świeżo wykopanego dołu. Potem przyprowadzono grupę zakładników- był wśród nich mój kuzyn Jozef Kohn. Był piękny słoneczny dzień. Ustawili mężczyzn piątkami doprowadzali pod dół i strzelali. Mój kuzyn był 46- w ostatniej piątce. Moja rodzina stała razem z rodziną kuzyna. Trzymaliśmy się za ręce, drżeliśmy z przerażenia i bezsilności. To było przerażające. Nie mogliśmy głośno krzyczeć ani płakać. Od razu podbiegał żołnierz i groził nam.
W lecie 1942 roku moja mama dowiedziała się, że istnieje obóz o nazwie Auschwitz. W listopadzie 1942 roku przyszedł rozkaz przeniesienia nas- nie wiedzieliśmy, że do Auschwitz.




13_ Przemówienie Tadeusza Sobolewicza

Refleksje rocznicowe

Jako jeden z nielicznych już dzisiaj ocalonych- stoję przed Wami młodzi Polacy, aby Wam powiedzieć, że nigdy nie przeżyłbym okrutnych dni w 6 obozach koncentracyjnych w ciągu 4 lat, gdyby nie pomoc, życzliwość i opieka starszych ode mnie kolegów, gdyby nie pomocna dłoń drugiego człowieka. Ci co mi pomagali już nie żyją.

Nie jestem bohaterem, nie chce kokietować, ale ja przeżyłem kilka razy własną śmierć, w Auschwitz nauczyłem się umierać. Przeżyłem piekielny, gorący płomień ognia, który swoimi językami palił moje ciało podczas tragicznego buntu więźniów w 1944 r., a ja wyłem z bólu i wołałem: „Bóg ratuj”. I zostałem uratowany. Przez kolegów. Moi obozowi bracia mi pomogli. Skutecznie. A później za kawałek chleba, który dałem koledze pracując w obozowej kuchni otrzymałem 25 batów. Dwa tygodnie nie mogłem siedzieć.

Historie przeżyć i doznań każdego byłego więźnia- świadka tamtego czasu są mimo podobieństwa różne. Ale każda historia wnosi i przedstawia ogrom cierpień, poniżenia i okrucieństwa jakie były udziałem prześladowanych ludzi przez niemieckich nazistów.

Wiele lat upłynęło zanim zrozumiałem, że żyję nie tylko po to, aby żyć i nie mam wiele czasu. Dlatego muszę i mam obowiązek dawać świadectwo innym o tym co przeżyłem i zobaczyłem w tym tragicznym czasie. Jeżeli Bogowie zechcieli zachować mnie przy życiu, abym dawał świadectwo pozwólcie, abym w ten rocznicowy dzień przypomniał. Nie ukończyłem 17 lat, gdy znalazłem się w roku 1941 na apelowym placu KL Auschwitz z numerem 23053. Nie byłem dorosłym człowiekiem, nie znałem okrucieństwa, nie znałem słowa eksterminacja czy holokaust. W KL Auschwitz miałem przekonać się kim jest człowiek, który z hasłem na mundurowym pasie „Gott mit uns” zadaje śmierć innemu człowiekowi. Był to niemiecki nazista owładnięty żądzą krwi i panowania nad światem, który bezmyślnie wykonywał rozkazy swoich przywódców i strzelał w tył głowy lub mordował powoli- ale skutecznie.

Dzisiaj, gdy składamy wieńce pod ścianą śmierci na bloku 11, gdy zapalamy znicze pamięci, warto się zastanowić i zadać sobie pytanie. Czy ludzie się zmienili? Czy



Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
 
Informacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 listopada 2017 21:50

W środę, 31 maja 2017 r., uczniowie klasy II f Liceum im. ks. St. Konarskiego w Oświęcimiu uczestniczyli w sesji edukacyjnej pt. „Ucieczki z KL Auschwitz” zorganizowanej przez Międzynarodowe Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau. O jednej z najbardziej brawurowych ucieczek z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz opowiadał pan Kazimierz Piechowski, były więzień obozu, który 75 lat temu wraz z trzema współwięźniami ją zorganizował.
Jednym z punków programu było ogłoszenie wyników konkursu „Auschwitz a postrzeganie współczesnego świata” organizowanego przez MCEAH oraz MCDN-ODN w Oświęcimiu. Wyróżnieni w kategorii FILM zostali uczniowie Ewelina Klekot, Katarzyna Pyrdoł, Paulina Stachura, Anita Kubiczek oraz Paweł Mucha z klasy II f.
Opiekę nad uczniami sprawowały panie Elżbieta Tymińska, Bogumiła Bugajska oraz Marta Hardek.



Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
 
Spotkanie ze świadkiem historii panią Zofią Posmysz! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 listopada 2017 21:41

Spotkanie ze świadkiem historii panią Zofią Posmysz!

W dniu 24.03.2017 r. grupa 70 uczniów Konara wzięła udział w bardzo ciekawym spotkaniu z panią Zofią Posmysz, które odbyło się w sali kinowej Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Pisarka i scenarzystka (rozgłos przyniosło jej słuchowisko radiowe "Pasażerka z kabiny 45") opowiadała o piekle, jakim było Auschwitz, gdzie była więziona od 1942 roku oraz o swoim powojennym życiu. Regularne uczestnictwo młodzieży Konara w sesjach naukowych i spotkaniach z byłymi więźniami, które organizuje Muzeum Auschwitz Birkenau jest możliwe dzięki Porozumieniu o współpracy pomiędzy instytucjami podpisanym w 2013 roku.


Kliknij, aby powiększyć!
 
Wolontariat PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 listopada 2017 21:39

Wolontariusze z Konara na uroczystości 70 rocznicy wyzwolenia Auschwitz.

Kilkudziesięciu uczniów Konara zgłosiło chęć i gotowość pomocy w organizacji niezwykłej rocznicy – 70 rocznicy wyzwolenia Auschwitz.Wolontariusze z Konara na uroczystości 70 rocznicy wyzwolenia Auschwitz.
27-go stycznia wolontariusze z LO im Stanisława Konarskiego towarzyszyli byłym więźniom, opiekowali się zaproszonymi na uroczystości gośćmi, pomagali na parkingach, w autokarach. Byli wszędzie tam, gdzie ich obecność była nieodzowna. Pani Katarzyna Marcak, kierownik Działu Wolontariatu Państwowego Muzeum Auschwitz- Birkenau, która zajmowała się koordynowaniem pracy młodych ludzi, jest bardzo zadowolona z ich zaangażowania i wywiązywania się z powierzonych im tego dnia zadań.
Wszystkim wolontariuszom 70 rocznica wyzwolenia Auschwitz na zawsze pozostanie w pamięci, między innymi z uwagi na fakt, iż uczestniczyło w niej aż 300 byłych więźniów i wielu innych znakomitych gości.
Dwóch uczniów, mających zaszczyt towarzyszyć świadkom historii, podzieliło się swoimi refleksjami.

 
Informacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 listopada 2017 21:37

Program uroczystości 64. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz

08-01-2009
27 stycznia 2009 r. odbędą się zorganizowane przez Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau uroczystości 64. rocznicy wyzwolenia niemieckiego, nazistowskiego obozu Auschwitz przez żołnierzy Armii Czerwonej.
Tegoroczne obchody, „Usłyszeć każde słowo”, poświęcone będą przesłaniu świadków historii skierowanym do młodego pokolenia. Głównym punktem uroczystości będzie spotkanie z byłymi więźniami, którzy przekażą światu swoją relację-przesłanie. W związku z rozsyłanymi przez Prezydenta Miasta Oświęcim zaproszeniami na obchody 64. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz w dniu 27 stycznia 2009 r. informujemy:
Jedynym organizatorem obchodów, które w tym roku odbędą się w Liceum im. S. Konarskiego oraz na terenie byłego obozu, jest Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau wraz z Zespołem Szkół Ogólnokształcących Nr. 1 im. S. Konarskiego. Włączanie tych obchodów w jakikolwiek szerszy program lub łączenie ich z innymi uroczystościami odbywa się bez wiedzy i zgody Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Program uroczystości:
26 stycznia
Złożenie wieńców na grobach Ofiar Marszu Śmierci
27 stycznia
08.30 — Oddanie hołdu Ofiarom — Pomnik Ofiar KL Auschwitz III–Monowitz w Monowicach, Cmentarz Jeńców Radzieckich w Birkenau, Pomnik Zagłady Romów w Birkenau, grób żołnierzy radzieckich na Cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu
09.30 — Oddanie hołdu Ofiarom — Ściana Śmierci, Krematorium I (Auschwitz I)
10.00 — Oddanie hołdu Ofiarom — Pomnik Wyzwoleni-Wyzwolicielom, grób ostatnich Ofiar obozu (ul. Więźniów Oświęcimia)
10.30 — Msza święta w Kościele Miłosierdzia Bożego (osiedle Rotmistrza Witolda Pileckiego)
12.00 — Główna uroczystość — „Usłyszeć każde słowo” (Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 1 im. S. Konarskiego)
14.45 — Marsz Pamięci od Bramy Śmierci pod Pomnik Ofiar Obozu (Auschwitz II-Birkenau)
15.00 — Złożenie kwiatów, modlitwa

Organizator:
Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu

 
Informacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 listopada 2017 21:18

To już wieloletnia tradycja, że uczniowie z naszej szkoły angażują się w przygotowanie rocznic Wyzwolenia Obozu Koncentracyjnego i Zagłady. Ich pełna poświęceń i angażowania praca każdorazowo doceniana jest w Muzeum.


Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!