Wspomnienia - Wspomnienia W. Głakowskiej PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 27 marca 2006 01:00
Spis treści
Wspomnienia
Wspomnienia W. Głakowskiej
Kółko Literackie
Garść Wspomnień
My i nasi profesorowie
Zabawa Noworoczna 1955
Babuszka
Wszystkie strony

Wspomnienia W. Głakowskiej

Było to w sierpniu 1936 roku. Wieść o przybyciu nowego dyrektora gimnazjum rozeszła się szybko po całym mieście. Uczennice i uczniowie oczekiwali i niecierpliwości pojawienia się nowego pedagoga, który po przejściu na emeryturę miał objąć posadę dyrektora w Prywatnym Gimnazjum Koedukacyjnym w Oświęcimiu. Osoba dyrektora Kucharskiego wywarła na młodzieży duże wrażenie.

Był to starszy pan, wysoki, nieco zgarbiony, starannie ubrany, bardzo poważny, o rysach raczej łagodnych, budzący szacunek i zaufanie. Powierzchowność mówiła o tym, że ów starszy pan nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei, że potrafi i zechce być dyrektorem o jakim marzyło Towarzystwo Gimnazjalne i Komitet Rodzicielski. Po kilku dniach miała młodzież spotkać swego nowego dyrektora w budynku szkolnym. Od pierwszego dnia nauki uczniowie wiedzieli, że nowe kierownictwo stawia duże wymagania tak pod względem nauki jak i zachowania.

Dyrektor Kucharski nauczał historii. Znał swój przedmiot doskonale, był nieprzeciętnej rangi historykiem, posiadał wiedzę, które nie powstydziłby się pracownik naukowy. Kwalifikacje jego w połączeniu z darem gawędziarza i doskonała polszczyzna czyniły wykłady bardzo interesującymi. Młodzież chętnie ich słuchała.

Niezapomniane były rocznice powstań polskich uroczycie obchodzone w gimnazjum. W auli zbierała się młodzież wraz z gronem nauczycielskim, by wysłuchać dyrektora, który jakże obrazowo przedstawiał nam chwalebne karty naszych dziejów. Postacie, które wskrzeszał, miały na długo pozostać w naszej pamięci. Wykładów słuchaliśmy z zapartym tchem.

Ogólny poziom nauczania podniósł się z przybyciem dyrektora Kucharskiego, gdyż umiał on własnym przykładem zachęcić grono nauczycielskie do sumiennej pracy nad młodzieżą, do nieustającego wysiłku dla jej dobra. Miał uznanie dla tych, którzy chętnie i ofiarnie pracowali. Dyrektor hospitował lekcje, by służyć radą młodszym, mniej doświadczonym pedagogom, by przekonać się osobiście o postępach jakie czyni młodzież. Grono pedagogiczne pod kierownictwem dyrektora Kucharskiego poświęcało wiele pracy nad wychowaniem młodzieży.

Wymagania dyrektora były duże tak w stosunku do grona pedagogicznego jak i do młodzieży. Stąd praca dawała wyniki. Dla przykładu, podczas zebrań Rady Pedagogicznej analizowano bardzo dokładnie zachowanie i postępy w nauce każdego ucznia. Nauczyciele odwiedzali uczniów mieszkających na stancjach, by choć po części zastąpić im opiekę rodziców. Częste były kontakty z rodzicami uczniów, którzy wymagali szczególnej opieki. Widząc troskliwą opiekę pedagogów oświęcimskiego gimnazjum, rodzice chętnie powierzali im swoje dzieci. Do Oświęcimia przybywali uczniowie nawet z odległych terenów Opolszczyzny gdzie przed rokiem 1939 nie było szkól z polskim językiem wykładowym. Kilka razy do roku odbywały się wywiadówki, na które rodzice zgłaszali się w komplecie. Dyrektor miał czas dla każdego z nich i nikt nie wyszedł bez wyczerpujących informacji.

Był on również dobrym organizatorem i walnie przyczynił się do ukończenia budowy gmachu naszej uczelni, uzupełnienia sprzętu, wzbogacenia księgozbioru biblioteki. Pieniądze na kupno czegokolwiek trzeba było zdobywać własną inwencją, gdyż gimnazjum nie otrzymywało żadnych subwencji. Jednym ze źródeł dochodów były organizowane zabawy taneczne i wieczorki (bezalkoholowe). Autorytet szkoły i jej dyrektora zyskały im sympatię mieszkańców Oświęcimia, Brzeszcz i innych pobliskich miejscowości. Nie szczędzili więc funduszów na potrzeby szkoły. Młodzież dawała im w zamian przedstawienia artystyczne.

Dyrektora Kucharskiego można było spotkać w jego gabinecie nawet wieczorem, co świadczyło o jego wielkiej pracowitości. W stosunku do grona pedagogicznego był życzliwy i przyjacielski. Kilka razy do roku zapraszał całe grono na kolację, w czasie której panowała miła atmosfera. Chociaż był od nas starszy i bardziej doświadczony, potrafił być też koleżeński, ujmował żartem i poczuciem humoru.

Władysław Kucharski był gorącym patriotą i z sercem oddawał się polskiej szkole. Marzył, że po wojnie wyjedzie do Wrocławia, by tam organizować polskie szkolnictwo. Marzenia jego nie ziściły się. Zmarł w okresie okupacji. Pozostawił jednak po sobie pamięć doskonałego nauczyciela, co zachęciło do pójścia w jego lady wielu wychowanków, pozostawały po nim wspomnienia troskliwie przechowywane przez wszystkich, którzy go znali i cenili.