Dzień 5 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 20 czerwca 2013 23:13

Dzień 5

Dzień 5. Newsy 1E
Dzisiejszy poranek dla niektórych rozpoczął się nadzwyczaj szybko. Siedmiu wspaniałych o własnych siłach (dziwne) o godzinie 3:50 wyruszyło podziwiać wschód słońca na plaży w naszym kochanym Jarosławcu Jak sami twierdzą – nie żałują. Dla większości poranek nie różnił się bardzo od innych. Jak zwykle nasza kadra zapukała do naszych drzwi, z uśmiechem komunikując, że pozostało nam 15 minut do wyjścia na śniadanie. Z związku z powyższym, uważamy, że padł nowy rekord prostowania włosów przez sześć osób w ciągu 15 minut. Po powrocie popracujemy nad złożeniem wniosku do księgi rekordów Guinessa .Wraz z przybyciem do ośrodka, nie pozostało nam nic innego, jak rozpocząć zgłębianie nauk ścisłych i humanistycznych. Ze względu na zbliżającą się dyskotekę, profesorowie pokazali w końcu swoje „ludzkie oblicze”, pozostawiając nam 2 h czasu dla nas samych, komunikując, że możemy wykorzystać go na prostowanie włosów lub na odrabianie zadań domowych. Wybór należał do nas. Mniej więcej około godziny 21 do obozu dotarła roześmiana grupa Biolchempolowców wraz z czterema Pieludoforcami. Na pierwszy ogień poszedł taniec belgijski, który mogliśmy tańczyć bez końca ( przy okazji ukłony dla profesorów uczących wychowania fizycznego za naukę tego wspaniałego tańca). Zabawa zakończyła się przed 00:00, mieliśmy zaledwie 30 minut, aby wszystkie osoby z domku zażyły kąpieli wieczornej, ale pozytywne było to, że aż o pół godziny nasze przemieszczanie między domkami zostało przedłużone. Pełni nadzei zasnęliśmy z myślą, że nie była to nasza ostatnia zabawa.
Cdn…
Autorem zdjęć ze wschodu słońca jest Kordian Rogalski z klasy 1H.

Dzień 5. Newsy 1b Dzisiejszy dzień, jak zwykle, rozpoczął się walką z osobistym leniem. Dzisiaj miała być środa, ale jest niedziela, ponieważ w niedzielę była środa. Nie do końca oswobodzeni z objęć Morfeusza, ruszyliśmy na poranny posiłek. W naszych sercach zmagały się dwa równie silne uczucia: strach przed morderczą wyprawą na wydmy i ogromna radość z powodu braku tradycyjnych lekcji. Na śniadaniu zaskoczyła nas większa niż zwykle liczba bułek, które zawsze są obiektem pożądania żarłocznych potworów. Prowiant został rozdany i wszyscy zapakowaliśmy się do naszego bolida (tzn. autobusu). W Słowińskim Parku Narodowym początkowo wszyscy byliśmy w dobrych humorach. Zmieniło się to diametralnie, gdy zagłębiliśmy w, z pozoru, niegroźny las. Wtedy to zaatakowały nas hordy skrzydlatych bestii. Wśród jęków i skarg słuchaliśmy wykładu prof. Piętki na temat flory i fauny. Liczyliśmy, że na rozgrzanym piasku wydm atak ustanie. Jakże się myliliśmy! Ataki trwały nieprzerwanie. Zmienili się tylko najeźdźcy. Dotarliśmy w końcu nad upragnione morze. Pusta plaża, pozbawiona choćby śladu ludzkiej obecności, wyglądała niesamowicie. Dla takiego widoku warto było poświęcić odrobinę krwi dla owadów. Spędziliśmy tam cudowne chwile i nikomu nie chciało się podjąć dalszej wędrówki. Tego dnia byliśmy również w Muzeum Słowińskiego Parku Narodowego. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się przesympatyczna morda łosia. W lekko nostalgicznym nastroju obejrzeliśmy wystawę z jeleniem, sarną,( która nie jest żoną jelenia, tylko kozła) i wspomnianym kozłem. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Ustki. Na wieczerzę podano kotlety drobiowe, wywołało to euforię. Część żarłoków wzięła je na wynos. Następnie ruszyliśmy na dyskotekę, gdzie panowało ogólne szaleństwo. Nie był to jednak koniec wrażeń. Po chwili wytchnienia udaliśmy się na „ognisko” przy świecach i wspólnych śpiewach. Nagle stało się coś niesamowitego! Coś, co na długo zapadnie w pamięć uczestnikom i obserwatorom tego wydarzenia. Ławka na której siedziały panie, zaabsorbowane śpiewem, wywróciła się. Biedne profesorki wylądowały na trawie. Nie obeszło się bez szkód. Wosk zalał ubranka, a pani Drabczyk straciła okulary. Po ogólnych oględzinach stanu zdrowia zaśpiewaliśmy ostatnią piosenkę, o wdzięcznym tytule: „Whisky”. Tak skończył się dzień pełen wrażeń.
Od nauczycieli: P.S.1 Pozdrawiamy wszystkich kolegów i koleżanki po fachu. Kadra obozu naukowego Jarosławiec 2013 P.S. 2 Po

zdrawiamy wszystkie klasy II, które z żalem musieliśmy opuścić na całe 10 dni! Aby tradycji stało się zadość, takie „poświęcenie” było konieczne. Tęsknimy za klasami, a w szczególności za: 2a, 2b, 2d, 2e, 2f, 2g, 2h i 2i.

Wasi wychowawcy i nauczyciele
Do zobaczenia wkrótce

Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!