Dzień piąty PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 04 czerwca 2012 17:21

Po raz pierwszy dowiedzieliśmy się co to nauka i presja… Oczywiście znowu budzimy się a tu zimno jak w ’43 pod Stalingradem. Żeby nie było mało – w nocy wybiło nam korki, ale znając wzory fizyczne wyliczyliśmy dokładnie o której znów się pojawi (z tego miejsca pozdrawiamy Panią Grażynkę). Już od siódmej rano całkowita spina, bo oczywiście trzeba posprzątać w pokoju. Ach ta komisja sprawdzająca czystość – zawsze miła i wyrozumiała dla nas i naszych problemów. Później śniadanie – jak zawsze smaczne, pożywne i w ogóle cud miód. Ogółem dzień zapowiadał się super. No i się zaczęło… Biologia i Chemia niektórych po prostu zabiły. Ach te zagwozdki, przecież każdy z nas je uwielbia… ;)
Na początek krótki spacer po okolicy – zbieranie liści zawsze spoko. Później zapoznanie się z kluczem i oznaczanie ich według poszczególnych cech. Teraz każdy z nas jest ekspertem i na pytanie „Co to za drzewo?” żadne z nas nie odpowie wymownym „Yyyyy…”.
Chemia nie ustępowała biologii w żaden sposób – okazało się, że musimy zdać tego dnia coś takiego jak „Stężenie procentowe”. Tak, wiemy niewiele wam to mówi… nam też niewiele mówiło. Niestety. Niektórzy z nas podchodzili do tego bardzo poważnie – zdawali całe pięć razy! Ale w końcu wszyscy daliśmy radę.
W nagrodę wieczorem mogliśmy znowu się popisać swoją wiedzą z zakresu biologii – szybki turniej odświeżył nasze pustki w głowach. Po rywalizacji klas czekamy na rewanż z chemii. I znów poszliśmy grzecznie spać… .

Serdecznie Was pozdrawiamy znad naszego pięknego, choć lodowatego morza.