Dzień dziesiąty. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 10 czerwca 2012 07:07

Od samego rana czekały nas próby charakterów – najpierw zaliczenia z biologii (rozpoznawanie liści drzew) i chemii (przeliczanie stężeń). Nie obyło się bez małych problemów, takich jak mylenia buku z dębem czy potrójnego podchodzenia do kartkówki z chemii. Ale to się zdarza nawet najlepszym.
Około południa zainteresowani rozwojem duchowym udali się na procesję połączoną z Mszą świętą.
Po obiedzie nadszedł czas na rzecz, której wszyscy się obawiali od samego początku – też związaną z tematyką religijną.
Chrzest (bo to oczywiście o nim mowa) odbył się w malowniczej, nadmorskiej scenerii. W ruch poszły szyszki, deski, sól, pieprz, jajka, worki, kremy do opalania, resztki jedzenia z ostatnich trzech dni i kreatywność całej grupy. Chrzczeni musieli przejść kilka testów, między innymi takie jak: chodzenie po szyszkach, czołganie się, lewitowanie plus znajomość niektórych tematów z zakresu biologii i chemii.
Oczywiście nie mogło też zabraknąć magicznego napoju – ambrozji bogów. Mowa tutaj o tradycyjnej zupce, która występuje na praktycznie każdym chrzcie obozowo – kolonijnym. Myślę, że wiecie o co chodzi. Możemy się pochwalić – wszyscy zdali ten sprawdzian pozytywnie. Potem nastąpiła mała niespodzianka – Jaśnie Panujące przygotowały kilka zadań dla organizujących chrzest.
Po kolejnym przeżytym dniu przyszedł moment na chwilę zabawy- obozową dyskotekę, która dzięki wielkoduszności naszych władczyń mogła trwać aż do 01:00. Był w tym pewien chytrze ukryty haczyk – po paru godzinach skakania mieliśmy po prostu zbyt mało siły i energii by urządzić zieloną noc.

Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!
Kliknij, aby powiększyć!