Dzień 5 (5.06.09) Drukuj
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 08 czerwca 2009 08:16

DZIENNIK :

KULISY REALIZACJI PROJEKTU „Oświęcim – Moje miasto, Twoje odkrycie”

DZIEŃ 5 (5.06.09)

"Piątek, tygodnia koniec i początek" – rzekł ktoś kiedyś. Mądrych ludzi należy słuchać, tak więc pojechaliśmy do Krakowa.
Czwartkowy wieczór zmęczył wszystkich, w autokarze panowała błoga cisza. Większość spała. W związku z tym nasi przyjaciele z Litwy nie wykorzystali należycie okazji do zwiedzenia Przeciszowa, którą to okazję zapewniła im (za darmo!) polska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Cóż... utkwiliśmy w gigantycznym korku, bez możliwości manewru. Na nasze szczęście bardzo niewiele jest kryzysów, których nie dałoby się zażegnać. Na nerwy najlepsza jest wizyta w centrum handlowym. Krótka wizyta w Galerii Krakowskiej spowodowała, że z lekkim sercem i jeszcze lżejszymi portfelami, mogliśmy ruszyć na podbój Krakowa.

Tak więc zwiedzaliśmy miasto królów polskich, słuchając interesujących i często nieznanych nam wcześniej informacji o Collegium Maius i zachwycając się Ołtarzem Wita Stwosza. Nie omieszkaliśmy również uprzejmie uśmiechać się do pani przewodnik, w czym przodował Maciej. Zapewne ćwiczył przed wieczorem. Zwiedzanie Starego Miasta zajęło nam kilka godzin, było warto. Trzem potrzebującym dano szansę udania się po rozum do głowy, a to za sprawą cudownej wody, która jakoby pomnaża inteligencję. Z perspektywy czasu daje się zauważyć, że specyfik ów albo był trefny, albo działa na coś zgoła innego... Nic już nie jest pewne na świecie, nawet woda z UJ... Jako że przezorny zawsze zabezpieczony (było się na lekcjach WDŻ), dla pewności powierzyliśmy również losy naszej matury w ręce... wróć.. serce, Dzwonu Zygmunta. Znacie Zygmunta? A propos- należy nadmienić, że mieliśmy również okazję zwiedzenia siedziby, tego wspaniałego, uczciwego, gardzącego zapożyczaniem się w kasie państwowej władcy. Nasi przyjaciele z Litwy przyznali, że zwiedzenie zamku zrobiło na nich duże wrażenie, jak zreszta cały Kraków. Po powrocie do Oświęcimia zakwaterowaliśmy się obok... w pobliżu... ,no w każdym razie w tym samym budynku, który zamieszkiwali Litwini. Rozpoczęła się Integracja przez duże I. Nastąpił naturalny podział na małe grup(b)ki. Jedna grupka wybrała komputery (cóż za zaskoczenie), inna grupka gawędę, a jeszcze inny Grubka wybrał.. jak by to napisać... wyższy stopień integracji. Mimo perfekcyjnej znajomości inglisz lengłicz naszego Dejwida (the most popular person in our school) chłopcy napotkali pewne trudności, o których nie będę się może jednak rozpisywał. Zabawa trwała do godzin rannych i tak niespodziewanie nadszedł dzień pożegnania...

Piotrek